Wielkie Odłączenie albo Rewolucja Odwrotna, 19.01.2026


Wielkie Odłączenie albo Rewolucja Odwrotna…

Czy potrafisz jeszcze zaskoczyć system?

Ostatnio pisałam Wam o Cyfrowym Termidorze – tym specyficznym momencie, w którym rewolucyjny zapał do wolności wygasa, ustępując miejsca pragnieniu stabilizacji za wszelką cenę. Ale Wasza reakcja na ten tekst, a szczególnie postulat jednego z czytelników o konieczności „rewolucji odwrotnej”, zmusiła mnie do zejścia głębiej. Do zadania pytania, które boli: czy w 2026 roku pojęcie „człowiek” nie stało się już tylko przestarzałym terminem w bazie danych gigantów z Doliny Krzemowej?

I. Trzcina, która przestała myśleć…

Blaise Pascal, patrząc w bezmiar wszechświata, nazwał nas „trzciną myślącą”. Najsłabszą w przyrodzie, ale posiadającą tę jedną, unikalną właściwość – świadomość własnego bytu i własnej marności. Przez wieki to właśnie nasza omylność była dowodem naszej boskości. Budowaliśmy katedry, które nie były idealne, pisaliśmy wiersze pełne sprzeczności i prowadziliśmy wojny o idee, których nie dało się przeliczyć na złoto.

W historii człowieczeństwa „prawo do błędu” było wentylem bezpieczeństwa. Jak pisał Maksym Gorki: „Człowiek – to brzmi dumnie”. Ta duma brała się z faktu, że mogliśmy powiedzieć „nie” logice, „nie” opłacalności, „nie” przeznaczeniu. Byliśmy nieprzewidywalni. Byliśmy solą w oku każdego tyrana, bo tyran zawsze kocha statystykę, a nienawidzi wyjątku.

Dziś jednak nasza trzcina przestała się chwiać na wietrze własnych myśli. Została usztywniona cyfrowym egzoszkieletem.

II. Od Huxleya do Cohaagena: architektura posłuszeństwa

W XX wieku artyści panicznie bali się momentu, który właśnie nastał. Aldous Huxley w „Nowym wspaniałym świecie” ostrzegał przed dyktaturą, której nie trzeba pilnować bagnetami, bo obywatele sami pokochają swoje zniewolenie w zamian za dawkę somy i nieustanną rozrywkę. Dziś naszą somą jest nieskończony scroll na ekranie, a rozrywką – spersonalizowany feed, który głaszcze nasze ego, utwierdzając nas w przekonaniu, że mamy rację.

Ale to Paul Verhoeven w filmie „Pamięć absolutna” (Total Recall) dotknął czegoś jeszcze mroczniejszego. Postać Cohaagena, gubernatora Marsa, nie walczy z buntownikami tylko za pomocą karabinów. On walczy o ich umysły. On instaluje wspomnienia. On decyduje, co jest prawdą, bo kontroluje system podtrzymywania życia.

W naszym świecie systemem podtrzymywania życia stał się algorytm. Google, Amazon, Meta, Apple i Microsoft nie są tylko firmami. To nowi gubernatorzy Marsa, którzy instalują nam pragnienia, zanim zdążymy je poczuć. Nie musisz już myśleć, co zjeść, co przeczytać, na kogo zagłosować. System już to wie. On cię „zna” lepiej niż ty sam, bo ty jesteś zmienny i nielogiczny, a on jest sumą twoich wszystkich kliknięć.

III. Cyfrowy feudalizm i śmierć przypadku

Zjawisko to można nazwać nowym feudalizmem. My, użytkownicy, jesteśmy cyfrowymi chłopami pańszczyźnianymi. Uprawiamy pole danych, które nie należy do nas, w zamian za złudne bezpieczeństwo i darmowe aplikacje. Panowie feudalni – szefowie Big Techu – nie potrzebują naszych ciał w fabrykach. Potrzebują naszej uwagi. Bo uwaga to jedyna waluta, której nie da się dodrukować.

Największą ofiarą tej wojny padł przypadek. Przypadek to esencja wolności. To ta chwila, gdy gubisz drogę w nieznanym mieście i odkrywasz najpiękniejszą kawiarnię w swoim życiu. To ten moment, gdy w bibliotece sięgasz po książkę, która leży obok tej, której szukałeś, i ta przypadkowa lektura zmienia twoje życie. Algorytm zabił przypadek. On prowadzi cię najkrótszą drogą do celu, który sam dla ciebie wybrał. Eliminuje błąd, a wraz z błędem eliminuje duszę.

IV. Rewolucja Odwrotna: prawo do bycia nielogicznym

Nadszedł czas, by wykrzesać w sobie chęć działania, o której pisał mój czytelnik. Jeśli Termidor był zwycięstwem cynicznego porządku nad chaosem wolności, to nasza „Rewolucja Odwrotna” musi być powrotem do chaosu. Do tej Pascalowskiej słabości, która jest naszą największą siłą.

Musimy odzyskać prawo do bycia „nieefektywnymi”. Prawo do nudy, w której rodzą się wielkie idee. Prawo do czytania tekstów, z którymi się głęboko nie zgadzamy, bez natychmiastowego „anulowania” ich autorów. Prawo do błądzenia po omacku w świecie, który chce nam oświetlić każdy centymetr drogi neonem reklamy.

V. Wyzwanie: test Turinga dla Obywatela

Stoję przed Wami nie jako ekspert, ale jako narrator tej dziwnej epoki, patrząc na ten cyfrowy krajobraz z pewnym przerażeniem. I rzucam Wam wyzwanie, które jest jednocześnie testem na to, czy wciąż jesteście ludźmi.

Czy potrafisz przeżyć 24 godziny bez algorytmu decydującego o tym, co widzisz? Bez sprawdzania powiadomień, bez sugerowanych treści, bez nawigacji, która mówi ci, gdzie skręcić? Czy potrafisz spędzić dobę z własnymi myślami, nie dając ich nikomu do „przetworzenia”?

Jeśli ten pomysł budzi w Tobie lęk, jeśli czujesz, że bez cyfrowej protezy jesteś niekompletny – to znaczy, że Cyfrowy Termidor już się dokonał. To znaczy, że Cohaagen wygrał. Twoje myśli zostały zainstalowane. Twoja wolność została wymieniona na abonament.

Ale jeśli wciąż tli się w Tobie chęć, by zaskoczyć system, by zrobić coś absolutnie nielogicznego, nieopłacalnego i głupiego tylko dlatego, że tak podpowiada Ci serce – to jest jeszcze nadzieja. Bo algorytmy potrafią wszystko, ale nie potrafią jednej rzeczy: nie potrafią ulegać wielkim, ludzkim emocjom. Nie potrafią kochać bezinteresownie i nie potrafią się mylić z wdziękiem.

Bądźmy trzciną. Myślącą, błądzącą i – przede wszystkim – wolną. Zanim ostatni serwer wyłączy nam światło.

 

Z blogu myDemokracja_online >>>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz