Tomasz Lis - SZYMON i WŁADIMIR, 17.05.2026

 

Porównywanie Szymona Hołowni do Władimira Putina byłoby oczywiście idiotyzmem. Putin jest mordercą, więc można go porównywać tylko do morderców. Poza tym, oprócz bycia mordercą Putin jest politykiem. Hołownia zaś nigdy politykiem nie został. Był co najwyżej udającym polityka celebrytą. Coś jednak ich obu łączy. Co? Pycha. Hołownię już dorowadziła ona do upadku, a Putina doprowadzi do niego zapewne już niedługo.

Trudno byłoby powiedzieć, że w Hołowni w polityce nie udało się absolutnie nic.
Nie został wprawdzie, jak chciał, prezydentem, ale w praktyce dwa razy zdecydował kto nim został. Wprowadził swoją partię do sejmu i został drugą osobą w państwie czego nie można nie uznać za sukces. Byłoby mu jednak mało. Chciał więcej, nawet gdyby ceną za to miała być zdrada. W końcu więc przelicytował przeceniając swe karty i ulegając złudnemu poczuciu, że bez końca może nawijać makaron na uszy reporterom na sejmowych korytarzach, koleżankom-redaktorkom w studiu TVN24, a przede wszystkim publice. W efekcie w krótkim czasie stracił stanowisko, partię, szacunek i twarz.

Hołownia nie słyszał zapewne, że już Stalin mawiał, iż najgorszy jest zawrót głowy od sukcesów.

To że Hołownia nie znał cytatu ze Stalina nożna jeszcze zrozumieć. Trudniej zrozumieć, że nie znał go albo zapomniał o nim Putin. Putin miał totalną władzę w Rosji, ale zapragnął znowu zrobić z niej imperium. Też osiągał sukcesy. Jak Hołownia dwa razy zdecydował kto został prezydentem w Polsce, tak Putin kto został dwa razy prezydentem w Ameryce. Umówmy się, że to nie mało. Ale nienasycony Putin chciał więcej. Chciał Ukrainy. Ukraińcy mieli się przed ruską armią położyć, a prezydent Ukrainy, były komik, którego Putin uznawał za klauna, Żyd, którego cynicznie przedstawiał jako faszystę, miał uciec lub ustąpić.

Putin nie doczytał historii. Zapomniał jak Rosję chcieli podbić Napoleon i Hitler. I jak skończył się początkowo tryumfalny marsz obu. Dla jednego na samotnej wyspie, a dla drugiego wystrzałem w otoczonym przez wroga bunkrze. W chwili tryumfu, euforii i upojenia sukcesem, pierwszemu nie przyszedłby do głowy upokarzający odwrót wielkiej armii, której żołnierzy zabijał mróz. Drugi by nie pomyślał, że naród, który chciał zgładzić, wkrótce stworzy odnoszące do dziś wielkie sukcesy własne państwo, że Niemcy będą największym w Europie tego państw sojusznikiem, a kilkaset metrów od kancelarii rzeszy, a 250 metrów od bramy brandenburskiej stanie mauzoleum ofiar Zagłady.

Jeden chciał cesarstwa od Atlantyku po Moskwę, a drugi tysiącletniej rzeszy, która przerwała jednak tylko dekadę z haczykiem.

Putin nie doczytał też opowieści o Dawidzie i Goliacie. Dawid jeszcze nie unieszkodliwił go kamieniem, ale już musiał dać Goliatowi zgodę na zorganizowanie w jego stolicy parady w rocznicę wielkiego zwycięstwa, co było zapewne jednym z największych upokorzeń w historii Rosji.

W angielskim jest takie słowo „overreach”, czyli sięganie zbyt daleko, uleganie Iluzjom i nadmiernym ambicjom. Uległ temu Aleksander Wielki, ulegli amerykańscy prezydenci- p Johnson w Wietnamie, Bush w Iraku, a ostatnio Trump w Iranie.

Zuchwałość jest dobra, nawet niezbędna, ale niezrównoważona przez umiar i pokorę, prędzej czy później prowadzi do niechybnej zguby. To dotknęło Hołownię i dotknie Putina, choć epilogi obu tych historii są dopiero przed nami. Na razie Hołownia chodzi po programach i popłakuje. Putin jest mordercą, a nie płaczkiem, więc publicznie chlipać nie może. Ale podobnie jak Szymon już wygląda na przegrywa. Oczywiście ze względu na skalę ambicji i poziom niespełnienia, w przypadku Putina i wielkiej Rosji klęska jest nieskończenie większa.

Hołownia powiedział w zeszłym roku, że Putina trzeba będzie wgnieść w ziemie, co oczywiście zabrzmiało absurdalnie, komicznie i groteskowo, nie tylko dlatego że Hołownia mógłby to robić tylko marszałkowską laską. Na razie Hołownia wgniótł się w ziemię sam. Putin zaś robi to z pomocą komika i rzekomego klauna, którego miał za nic i z którego przed całym światem robił sobie jaja. Już nie wiadomo co gorsze.

Obaj koszmarnie zgrzeszyli pychą i obaj mają się teraz z pyszna. A najgorsze dopiero przed nimi.

Felieton Tomasza Lisa >>>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz