Incepcja po polsku… Czy bączek w ogóle się kręci? (L4RIO_ButterflyEffect), 04.01.2026
Incepcja po polsku…
Czy bączek w ogóle się kręci?
Wstęp
Christopher Nolan w „Incepcji” postawił przerażającą diagnozę: umysł, który raz zaakceptuje fałszywą ideę, przestaje walczyć o prawdę. Zamiast tego zaczyna jej nienawidzić, bo prawda staje się intruzem niszczącym misternie zbudowany świat snu.
Pamiętacie tę scenę z filmu „Incepcja”, w której Dom Cobb tłumaczy, że najodporniejszym pasożytem jest idea? Raz zasiana w umyśle, rośnie jak rak, potrafiąc zdefiniować to, kim jesteśmy. W kinie nazywało się to „incepcją”. W polskiej polityce ostatnich lat proces ten stał się fundamentem sprawowania władzy. Jako społeczeństwo daliśmy się zaprosić do wielopoziomowego snu, a Architekci z Nowogrodzkiej i ich następcy okazali się wybitnymi uczniami Christophera Nolana. Zbudowali labirynt tak gęsty, że dziś już nikt nie pyta, jak się w nim znaleźliśmy. Pytamy tylko, czy po drugiej stronie ściany naprawdę czają się „oni”.
Poziom pierwszy: fundament z emocji
W świecie Nolana incepcja nie mogła być suchym faktem – umysł natychmiast by ją odrzucił. Musiała opierać się na podstawowej, wręcz dziecięcej emocji. W Polsce „projektanci rzeczywistości” postawili na strach i dumę. To był ten pierwszy poziom snu. Zasiano w nas przekaz: „Świat jest niebezpieczny, ale my jesteśmy ostatnią redutą”.
Kiedy populizm sieje ziarno, nie robi tego w arkuszu kalkulacyjnym. Robi to w sercu. Dlatego argumenty o stanie budżetu czy praworządności odbijają się od wielu wyborców jak kule od pancerza. W tym śnie nie chodzi o liczby, tylko o poczucie, że „wstajemy z kolan”. Jeśli czujesz dumę, to znaczy, że rzeczywistość, którą ci sprzedano, działa. Incepcja zakończona sukcesem.
Poziom drugi: zniekształcanie czasu
Zauważyliście, że w filmie czas na każdym poziomie płynie inaczej? W polskiej polityce mamy podobne zjawisko. Wydarzenia sprzed tygodnia wydają się zamierzchłą przeszłością, a traumy sprzed dekad – świeżymi ranami. Kreatorzy rzeczywistości spod znaku PiS opanowali do perfekcji sztukę „zaginania czasu”.
Przez lata sprawiali, byśmy żyli w wiecznym 2010 roku, w cieniu tragedii, która stała się paliwem dla generatora snów. Nawet teraz, w 2026 roku, gdy prezydentem jest Karol Nawrocki, a polityczne karty zostały rozdzielone na nowo, wciąż czujemy ten „opór materii”. Nowa rzeczywistość nie jest budowana na faktach, lecz na emocjonalnym osadzie z poprzednich poziomów snu. Jesteśmy jak bohaterowie uwięzieni w Limbo – zapomnieliśmy już, jak wyglądał świat, zanim polityka stała się religią, a sąsiad stał się „projekcją wroga”.
Poziom trzeci: destrukcja Totemu
Najbardziej demonicznym ruchem politycznych Architektów była systemowa likwidacja „totemów”. Totem to przedmiot o znanych tylko nam właściwościach, który pozwala sprawdzić, czy to, co widzimy, jest prawdziwe. Jeśli bączek się przewraca – jesteś w domu. Jeśli kręci się w nieskończoność – jesteś więźniem iluzji.
W Polsce totemami były instytucje: Trybunały, wolne media, autorytety naukowe. Co zrobili kreatorzy rzeczywistości? Nie zlikwidowali ich – to byłoby zbyt prymitywne. Oni je podmienili. Stworzyli duplikaty, które wyglądają tak samo, ale działają inaczej. Dzisiaj mamy dwa porządki prawne i dwie, kompletnie różne, „prawdy” o tym samym wydarzeniu. Efekt? Bączek przestał mieć znaczenie. Wyborca nie szuka już potwierdzenia prawdy – on szuka potwierdzenia swojej wizji snu.
Poziom Czwarty: algorytmiczne więzienie
W filmowej „Incepcji” sen musiał być projektowany ręcznie. Architekt musiał znać każdy detal, każdą klatkę schodową i każdy róg ulicy. Dzisiejsi polityczni kreatorzy rzeczywistości mają od tego algorytmy. To tutaj następuje najbardziej przerażający zwrot akcji w naszej historii.
Dziś incepcja nie odbywa się już poprzez jeden, wspólny dla wszystkich „przekaz dnia”. Ona jest spersonalizowana. Algorytmy mediów społecznościowych to najlepsi asystenci politycznych Architektów. Wiedzą o Twoich lękach więcej niż Ty sam. Jeśli boisz się o przyszłość swoich dzieci, dostaniesz sen o zagrożeniu z zewnątrz. Jeśli czujesz się niedoceniony, dostaniesz sen o narodowej dumie, która spływa na Ciebie rykoszetem.
To już nie jest jedna hala produkcyjna snów – to miliony indywidualnych izolatek. Każdy z nas śni własną wersję „polskiej rzeczywistości”, skrojoną pod nasze najskrytsze uprzedzenia. To dlatego dialog staje się niemożliwy. Jak mają się porozumieć dwie osoby, z których każda znajduje się w zupełnie innym śnie, zaprojektowanym przez innego Architekta?
Czy istnieje „Kick”?
W „Incepcji” momentem krytycznym była muzyka – sygnał, że czas się kończy. „Non, je ne regrette rien” Edith Piaf przypominało, że sen musi dobiec końca.
Moje pytanie do Was brzmi: co jest naszą muzyką? Czy jest nią zapaść demograficzna? Czy może zmieniający się układ sił na świecie, który nie będzie czekał, aż Polska wyjdzie z łazienki i przemyje oczy zimną wodą?
Najsmutniejszym wnioskiem z naszej „polskiej incepcji” jest to, że Architekci zniszczyli w nas ciekawość świata poza snem. Przekonali nas, że rzeczywistość jest zbyt straszna, zbyt skomplikowana i zbyt „obca”, by do niej wracać. Wolimy zostać tutaj, w świecie, gdzie bączek kręci się w rytm partyjnych spotów, a my, choć uśpieni, czujemy się bezpieczni w ramionach wielkiego, narodowego kłamstwa.
Maszyny do produkcji „Cienia”
W psychologii Junga, do której Nolan nawiązywał, istnieje pojęcie Cienia – wszystkiego, czego w sobie nie akceptujemy. W „Incepcji” projekcje podświadomości (ci wszyscy anonimowi ludzie na ulicach snu) stawały się agresywne, gdy zauważyły intruza.
Współcześni populiści nauczyli się zarządzać naszymi zbiorowymi Cieniami. Wskazują palcem: „To oni są winni Twojego dyskomfortu”. I nagle projekcje ożywają. Nienawiść w internecie, agresja na ulicach, podziały przy wigilijnym stole – to nic innego jak „system obronny” snu. Jeśli spróbujesz kogoś obudzić, jeśli spróbujesz przynieść fakt do świata opartego na emocji, projekcje Cię zaatakują. Nie dlatego, że nie masz racji, ale dlatego, że Twoja obecność boli. Prawda jest bolesnym światłem dla kogoś, kto od lat żyje w półmroku iluzji.
Limbo: stan, z którego nie ma powrotu
Nolan ostrzegał przed Limbo – czystym, nieskończonym podświadomym światem, w którym tracisz kontakt z tym, co prawdziwe. W polskiej polityce Limbo to stan permanentnej polaryzacji. To miejsce, w którym nie liczy się już sprawne państwo, dobre drogi czy nowoczesna szkoła. Liczy się tylko podtrzymywanie narracji.
Kiedy patrzymy na dzisiejszą scenę polityczną, widzimy, że prezydent Karol Nawrocki czy liderzy partii populistycznych nie walczą już o głosy – oni walczą o panowanie nad wyobraźnią. W Limbo możesz być królem, nawet jeśli w rzeczywistości jesteś bankrutem. Możesz ogłaszać zwycięstwa w chwilach klęsk. Możesz nazywać odwrót „strategicznym przegrupowaniem”. A Twoi wspołśniący będą bić brawo, bo alternatywą jest tylko bolesny upadek z dużej wysokości – przebudzenie do świata, w którym zostaliśmy sami, skłóceni i słabi.
Epilog: czy warto wracać?
Ostatnia scena „Incepcji” pozostawia widza z pytaniem: czy bączek w końcu upadł? Cobb przestał na niego patrzeć. Wolał przytulić swoje dzieci, nawet jeśli były tylko częścią iluzji.
To jest największe niebezpieczeństwo, przed którym stoimy jako społeczeństwo. Czy nie dojdziemy do momentu, w którym prawda będzie tak bolesna, skomplikowana i szara, że świadomie wybierzemy życie w politycznym Limbo? Gdzie wszystko jest czarno-białe, gdzie „nasi” są zawsze nieskazitelni, a „tamci” zawsze knują?
Mój felieton mógłby się skończyć jedną, gorzką konstatacją: Architekci rzeczywistości nie są problemem. Problemem jest to, że my, pasażerowie tego snu, dawno temu wyrzuciliśmy nasze totemy do śmieci, żeby nic nie przeszkadzało nam śnić o potędze, której nigdy nie było, jednak…
Zanim odłożysz ten tekst i wrócisz do scrollowania wiadomości, zrób jeden test. Poszukaj czegoś, co Cię naprawdę zaboli. Czegoś, co zaprzecza Twojej wizji świata. Jeśli poczujesz gniew i chęć natychmiastowego odrzucenia tej informacji – gratuluję. Właśnie dotknęłaś ściany swojego snu.
Pytanie tylko, czy masz odwagę przez nią przejść, czy wolisz dorysować na niej kolejne piękne krajobrazy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz