70 lat po pierwszym Cudzie nad Wisłą, gdy Polska obroniła się przed bolszewikami, doszło do kolejnego cudu nad Wisłą, gdy po pół wieku Polska pogoniła bolszewików, czego 37 rocznicę będziemy obchodzili za kilka dni.
Urodzony w Polsce założyciel państwa Izrael, David Ben-Gurion powiedział kiedyś, że kto nie wierzy w cuda nie jest realistą, co może się odnosić i do Izraela i do Polski. U nas w 89 roku i w następnych latach okazało się przy okazji, że nie tylko nieszczęścia, ale i cuda chodzą parami.
Po cudzie 4 czerwca 89 roku, nastąpił cud budowy nowej Polski, oraz związany z nim cud gospodarczy. Wszystko razem złożyło się na największy sukces Polski i Polaków w historii.
Legenda 4 czerwca jest mi bardzo bliska, a przypomina mi o niej codziennie słynny plakat wyborczy Solidarności z tamtego czasu, który wisi u mnie w korytarzu. Nowa Polska dawała niewyobrażalne kilka chwil wcześniej szanse, z czego sam skwapliwie skorzystałem.
Za kilka dni przy okazji rocznicy wyborów znowu usłyszymy o wielkim tryumfie Solidarności oraz klęsce komunistów, co jest prawdą, ale tylko częściową. Ordynacja wyborcza sprawiła, że pod względem liczby mandatów, w sejmie, a szczególnie w senacie, PZPR poniosła klęskę. Ale obóz władzy uzyskał wtedy miliony głosów co pokazało, że po 45 latach PRL, zaplecze społeczne tamtego ustroju było całkiem silne.
I tu kolejny cud. Choć komunizm przegrał, ludzie tamtego ustroju wnieśli ogromny wkład w monumentalny sukces ustroju nowego. Tu należy pochylić nisko głowę głowę przed Tadeuszem Mazowieckim. Jego „gruba kreska” była aktem niezwykłej politycznej mądrości. Polska przechodziła wtedy rewolucję, a rewolucyjnym standardem jest, co pokazały rewolucje we Francji i w Rosji, że ludzie anciene regime’u zwykle spychani są na margines, a często funduje im się gilotynę lub pluton egzekucyjny. Mazowiecki rozumiał, że Polska potrzebuje talentów, pracy, lojalności i zaangażowania milionów byłych członków PZPR i ich rodzin, a nie milionów frustratów, którzy nowe państwo uznają za wroga i zagrożenie. Podał im rękę i zbudował im kładkę do nowej Polski, co oni wspaniałe odwzajemnili i wykorzystali, dając jej lojalnosc i swe talenty. Gdy ludzie opozycji organizowali strajki i drukowali ulotki, ludzie PZPR uczyli się władzy i rządzenia, także na zagranicznych stypendiach. Nie bagatelizuję pierwszego i nie przeceniam drugiego. Dzięki pierwszemu owoce mogło wydać to drugie. Bez odwagi i nadziei nie dostałyby swej szansy pragmatyzm i kompetencje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz